alek-ewa
  El Salvador - Zatoka Fonseca
 


El Salvador - Joya de Ceren



Podczas naszej wyprawy przez El Salvador zatrzymalismy sie w zupelnie nie znanym nam miejscu



Gdzie w siedemdziesiatych latach ubieglego wieku dokonano niezwyklego odkrycia



Odkopano tam bowiem cala wioske pokryta kilkunastoma warstwami popiolu wulkanicznego



Ktora jak Pompeje w Europie zasypana zostala podczas wybuchu pobliskiego wulkanu



Z ta jednak roznica, ze jej mieszkancy na czas opuscili swoje domostwa 



Ktore mimo tej wielkiej katastrofy zachowaly sie w bardzo dobrym stanie



A na popiolach wyroslo juz nowe zycie



I nic nie wskazywalo na to, ze ziemia kryje taki wielki archeologiczny skarb


     Zatoka Fonseca

Nasza przygode z Salvadorem mielismy zakonczyc wodna przeprawa do Nikaragui



W dzien odjazdu trzeba sie wiec bylo zerwac skoro swit


     La Union

I ruszyc do miejscowosci La Union polozonej nad wielka Zatoka Fonseca



Niestety jednak mimo wczesnego startu nie zdazylismy przed odplywem, a poniewaz miasto nie dysponowalo odpowiednim zapleczem portowym, wiec nasza dalsza podroz stanela pod znakiem zapytania



Jedyne wyjscie to zdac sie na laske lokalnej marynarki wojennej, ktorej dowodztwo co prawda nie bylo zbyt szczesliwe z takiego rozwiazania



Ale jednak po dlugotrwalych negocjacjach i dokladnych kontrolach jakos sie udalo, a nawet zolnierze chetnie pomogli nam targac po drabinach nasze bagaze



Oczywiscie nie bylo mowy aby robic jakiekolwiek zdjecia, wiec tylko juz z daleka probowalismy uchwycic sylwetki okretow wojennych przez ktore musielismy przechodzic aby dotrzec do naszej lodki



W innym przypadku musielibysmy dostac sie do niej grzeznac po pas w wodzie



Tak jak ci dzielni podroznicy



Tak samo zreszta dostali sie na brzeg nasi przewoznicy, aby zalatwic jeszcze jakies niezbedne formalnosci



My na szczescie zostalismy potraktowani bardzo elegancko



I dzieki uprzejmosci marynarki wojennej Salvadoru nie musielismy zmoczyc nawet jednego palca



Oczywiscie trwalo to wszystko dosyc dlugo, ale w koncu ruszylismy na dalekie wody zatoki


Na swojej drodze napotkalismy kilka wysp z malymi miejscowosciami


     Isla Meanguera

A nawet na jednaj z nich mielismy zaplanowany posilek



Bardzo nam to odpowiadalo, bo troche wyglodnielismy po porannych przygodach



A poza tym, mimo ze lodka nasza byla bardzo wygodna, to chetnie przespacerowalismy sie po stalym ladzie



Zatrzymalismy sie w bardzo eleganckim hotelu



Pieknie polozonym nad mala i bardzo urocza zatoczka



A obiad, ktory podano nam na zacienionym pomoscie



Wygladal obficie i byl bardzo smaczny



I nawet pies wlasciciela musial po czyms takim odpoczac



Nic wiec dziwnego, ze i my oddalismy sie krotkiemu relaksowi



Podziwiajac przy okazji rysujace sie w dali kontury gor Hondurasu



My z kolei ciagle bylismy na ziemi salvadorskiej, a poniewaz musielismy jeszcze dotrzec do Nikaragui wiec niestety trzeba bylo wkrotce zakonczyc nasz poobiedni wypoczynek i zebrac sie do dalszej drogi w nieznane
 
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 2 odwiedzający (41 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Alek i Ewa