alek-ewa
  Belize - Caye Caulker
 


Caye Caulker



To jedna z tropikalnych wysp nalezaca do tego malego kraju



Na ktorej wyladowalismy po ponad godzinnej przeprawie lodka z Belize City



Na pierwszy rzut oka wydawala sie bardzo elegancka, a nawet ekskluzywna



Troche jednak zmienilismy zdanie po dotarciu do naszego skromnego hotelu, ktory nie dysponowal zadnym chlodzeniem i wprost nie dawalo sie w nim wysiedziec z goraca



Od razu wiec wybralismy sie na miasto



I na jego glowna ulice ciagnaca sie srodkiem wyspy



Jak na wyspe przystalo, wszedzie takze bylo blisko do wody



Wkrotce dotarlismy do jej polnocnego konca, a przynajmniej tak myslelismy



Okazalo sie bowiem ze za tym malym przesmykiem wodnym jest druga jej czesc, a rozdzial miedzy nimi stworzony zostal zarowno przez sily natury jak i reke ludzka


Teraz dostac sie tam mozna albo wplaw albo lodka, z ktorych jedna, bardzo egzotycznie wygladajaca, stanowi sama w sobie wielka atrakcje 




  Jeszcze wieksza atrakcja jest bar usytuowany nad sama woda



Serwujacy wspaniala Pinacolade i zawsze pelen spragnionych turystow



Wkrotce jednak opuscilismy to chyba najpopularniejsze miejsce na na wyspie



Poniewaz po jej zachodniej stronie czekaly na nas



Wspaniale widoki na chowajace sie za widnokregiem slonce



Ktore zlotem i czerwienia wymalowalo cale niebo i wode



Nastepnego dnia, po bardzo upalnej i meczacej nocy, z ulga opuscilismy nasz luksusowy hotel



Zeby udac sie na orzezwiajaca wycieczke w morze



Na druga co do wielkosci w swiecie rafe koralowa



Na szczescie nie wywieziono nas do slynnej tamtejszej "Blue Hole" czyli Niebieskiej Dziury glebokiej na 124 m i o srednicy 300 m



  Natomiast moglismy zakosztowac nurkowania w krystalicznie czystej wodzie na troche plytszej, ale rownie pieknej rafie



A poniewaz mielismy ze soba przewodnika, ktory wiedzial jak przywabiac rozne egzortyczne stworzenia, wiec napatrzylismy sie na nie bez ograniczen



Byly nawet miejsca, gdzie plywalismy wsrod malych rekinow i plaszczek, ktore przyzwyczajone do ludzkiej obecnosci podplywaly dosyc blisko, a te ostatnie nawet pozwolily sie dotykac oraz brac na rece - tak szczerze mowiac niezbyt przyjemne uczucie



Po tym naprawde wspanialym spotkaniu z belizejska rafa, calo i szczesliwie wrocilismy na lad staly



  Gdzie zowu ruszylismy na eksploracje



Kolorowych uliczek naszego malego miasteczka



Napotykajac po drodze zarowno eleganckie wille



Jak i troche skromniejsze posiadlosci



Tamtejsza szkola prezentowala sie jednak bardzo okazale



A jeszcze ladniej flaszeczka najpopularniejszego tam piwa



Nasz dzien skonczylismy wiec w jednej z nadmorskich restauracji



W towarzystwie calej naszej niewielkiej grupy



Kolejny dzien to juz czas wyruszenia w dalsza droge



Trzeba wiec bylo sie pozegnac z ta goscinna wyspa



 Jej kolorowa zabudowa




I egzotyczna roslinnoscia
 
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 15 odwiedzający (83 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Alek i Ewa