alek-ewa
  Floryda - Key West
 


Florida Keys
 
 

Jedna z wycieczek jaka sobie urzadzilismy z Miami byla wyprawa po tzw Florida Keys czyli malych wysepkach koralowych, ktore ciagna sie okolo 200 km wzdluz poludniowego wybrzeza Florydy od strony Atlantyku w strone Zatoki Meksykanskiej



Polaczone one sa ze soba mostami, z korych najdluzszy ma prawie 11 km dlugosci i zwany jest Seven Mile Bridge



Oczywiscie jadac po mostach nie za bardzo widac ich urode, wiec zatrzymalismy sie w kilku miejscach, aby moc je podziwiac



Wzdluz starych mostow wybudowane zostaly nowe



A te stare pozostaly otwarte dla pieszych i mozna sie nimi przespacerowac



I na spokojnie przygladnac dalszej czesci drogi  



A takze i malym miejscowosciom usadowionym na niewiele wiekszych od nich wysepkach



W koncu wjechalismy na ten najdluzszy most



Wzdluz ktorego takze ciagle stal starszy jego brat



Mielismy na niego lepszy widok po zatrzymaniu sie na stalym ladzie



A w poblizu, blekit wody przerywaly tylko zielone gaszcze tropikalnej roslinnosci



Z kolei po drugiej stronie naszej wyspy zwanej Little Duck, udalo sie nam wypatrzec mala plaze z krystaliczna woda, w ktorej zreszta nie odmowilismy sobie przyjemnosci zamoczenia nog




I z ktorej mielismy piekny widok na ten nowoczesny 7 Miles Bridge, ktory wlasnie przejechalismy



Sama plaza byla bardzo ladnie zagospodarowana



Pod specjalnymi daszkami mozna bylo znalezc cien dla odpoczynku przed zarem lejacym sie z nieba



Ale i dla milosnikow slonca tez znalazly sie odpowiednie stoliki



Po krotkiej przerwie w tym uroczym miejscu trzeba bylo ruszac w dalsza droge


Key West


Naszym celem byl ostatnia wyspa i miasteczko na niej lezace czyli tzw Key West



Po przejechaniu calej miejscowosci zatrzymalismy sie w jej portowej czesci



Bardzo pieknie zreszta urzadzonej i gdzie staly przycumowane dwa ogromne statki pasazerskie




Jeden z nich to Ryndam, ktorego wlascicielem jest linia Holland America



A drugim byl statek, na ktorym mozna sobie wykupic kabine na stale, zwany The World



Troszke dalej trafilismy rowniez na bardziej kameralny porcik



Przeznaczony na duzo mniejsze jednostki plywajaca



Choc niektore z nich tez byly sporej wielkosci



W odroznieniu od relaksujacej atmosfery nad woda, kolorowe ulice miasta tetnily zyciem



A ruch turystyczny byl tak wielki, ze nawet pociagi po nich jezdzily



Kazdy tez mogl znalezc cos dla siebie



Nawet nagie nimfy tanczace na ktoryms ze skwerkow



Znalezlismy jednak rowniez troche bardziej dostojne obiekty w postaci starego budynku dawnej poczty, mieszczacego teraz muzeum historii i sztuki



Oraz troche spokojniejsze ulice



Kolejnym punktem naszego programu mialo byc zwiedzenie domu Hemingweya



Niestety jednak udalo sie nam tylko zerknac przez brame



Poniewaz zjawilismy sie tam troche za pozno



Nic nie stalo jednak na przeszkodzie aby zwizytowac stojaca w poblizu stara XIX-to wieczna latarnie morska



Ktora w tej chwili jest obiektem muzealnym



I na ktora prowadza bardzo krecone schody



A na szczycie do dzis kroluje wspanialy reflektor



Z biegnacej wokol wiezy platformy obserwacyjnej udalo sie nam zerknac z innej perspektywy na zagubiony w zieleni dom Hemingweya



Rozciagal sie stamtad rowniez piekny widok na cala okolice



Wypatrzylismy nawet pociag turystyczny pedzacy ulicami miasta



A z drugiej strony, gdzies tam na widnokregu, ukazal sie blekit morza



Ktory przerywaly jedynie dwa znane juz nam statki stojace w porcie



Ostatnim miejscem, ktore zostalo nam do odwiedzenia byl najbardziej na poludnie wysuniety punkt USA, a dokladniej jego czesci nalezacej do kontynentu amerykanskiego



Do Kuby juz stamtad tylko 90 mil czyli okolo 150 km., jak pisze na kolorowej bojce



Ktora zostala wykonana z betonu i ustawiona w tym miejscu w 1983 roku



W poblizy znalezlismy tez najbardziej na poludnie polozony hotel



Ukryty gdzies w tropikalnym gaszczu swojego ogrodu



Byly tam rowniez inne bardzo piekne domostwa



A takze mala plazyczka pelna amatorow zarowno slonecznych jak i morskich kapieli



Dla nas jednak najwazniejszy byl znak drogowy zapowiadajacy poczatek drogi na polnoc, ktora wlasnie mielismy podazyc



Ruszylismy wiec z powrotem, zatrzymujac sie jednak, na ktoryms z bardziej widokowych miejsc



A slonce rzucalo juz swoje ostatnie promienie



I zaczelo na pomaranczowo malowac horyzont



Powoli tez znikalo na widnokregu



Zanim jednak zrobilo sie calkiem ciemno, dotarlismy w piekne miejsce gdzie schodzily sie dwa pokolenia mostow



Ten starszy kolejowy, juz powaznie uszczerbiony, na ktorym lata i przezyte sztormy zostawily slady zniszczenia



I ten mlodszy zbudowany pod koniec XX-go wieku dla ruchu samochodowego



Ktory mial nas zaprowadzic z powrotem do Miami

 

 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 20 odwiedzający (45 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Alek i Ewa