alek-ewa
  China - Pekin 6
 


Chiny


        Pekin

Nasz pobyt w Pekinie powoli dobiegal konca, ale czekala nas jeszcze jedna przeprowadzka, tym razem troche dalej od centrum, na poludniowo wschodnie obrzeze wewnetrznego miasta, w okolice Chongwenmen



I jakby od razu przeskoczylismy  w XX-ty wiek



Gdzie zycie tetnilo wielkomiejskim tempem



Po zakwaterowaniu sie zostalo nam jeszcze troche czasu na maly spacer po okolicy



No i zupelnie nieoczekiwanie, bardzo niedaleko naszego hotelu, odkrylismy relikty z przeszlosci



W postaci ruin murow obronnych wewnetrznego miasta, pochodzacych z XV-go i XVI-go wieku, a w niezniszczonym stanie mierzacych 15 metrow wysokosci



Stanowily one czesc bardzo poteznych fortyfikacji zawierajacych roznego typu wieze, barbakany, wartownie i bramy



Podazylismy wiec wzdluz nich, ciekawi gdzie nas zaprowadza



I wkrotce dotarlismy do jednej z poteznych bram



Bardzo solidnie zbudowanej



A po jej przekroczeniu okazalo sie, ze mozna wejsc na gore do wiezy wartowniczej



Ktorej wnetrze zaskoczylo nas swoim ogromem



I rozmachem z jakim wartownia byla zbudowana



Teraz mieszcza sie tam takze rozne obiekty muzealne



  Z kolei po wyjsciu na mury, potezna wieza ukazala sie nam w calej okazalosci



A takze zdalismy sobie sprawe z prawdziwego ogromu murow, ktore na gorze mialy grubosc 12 a u podstawy 20 metrow



Natomiast za murami, miasto pielo sie coraz bardziej do gory



I naokolo starych fortyfikacji wyrosly nowoczesne budynki



Po naszym bardzo owocnym spacerze, wrocilismy do hotelu, aby tam spotkac sie z nasza nowa grupa, z ktora mielismy zawedrowac az do Leningradu



Najpierw jednak znowu odwiedzilismy Zakazane Miasto, ktore z tej perspektywy wyglada niesamowicie i widac jak na dloni, ze ta srodkowa czesc, ktora zwiedzilismy poprzednio,  zajmuje tylka niewielka czastke calosci



Oczywiscie po wyjsciu z metra znowu musielismy przekroczyc 2 bramy



Dumnie wyrastajace na poludniowym kraju placu Tiananmen



Przeszlismy kolo mauzoleum Mao, ktore odwiedzilismy ktoregos poprzedniego dnia, niestety bez mozliwosci robienia zdjec



I przed ktorym staly dwa pomniki poswiecone chinskim bojownikom



  Natomiast ogromny pomnik Bohaterow Narodowych stal toche dalej w strone Zakazanego Miasta



 Do ktorego wejscia pilnowal ogromny wizerunek Mao



Jak poprzednio przeszlismy najpierw pierwsza brame prowadzaca do krolewskiego miasta (Imperial City)



A potem kolejna wiodaca na tereny Zakazanego Miasta



I mimo, ze znalezlismy sie tam juz po raz drugi



Wciaz nie moglismy sie nadziwic



Rozmachowi z jakim to miejsce zostalo zbudowane



Tym razem jednak zaglebilismy sie troche w boczne zakamarki



Pelne tajemniczych podcieni



Az znowu dotarlismy do palacowych ogrodow



Skad droda zawiodla nas pod nastepne mury



  Ktore przeszlismy bogato ozdobionymi bramami



Na kolejny dziedziniec



Udekorowany kamiennymi rzezbami



Ale najwazniejszym arcydzielem tego miejsca byla kolorowa sciana z wyrzezbionymi 9-cioma smokami



Symbolizujacymi wladze i sile



Naprzeciwko sciany znajdowal sie palac Spokojnej Dlugowiecznosci, na ktorego strazy staly pozlacane lwy



  A to znowu centralny dziedziniec ze stojacym na nim palacem Niebianskiej Czystosci



Z ktorego zapuscilismy sie do muzealnej czesci i skarbca



Gdzie mozna bylo przejsc sie po bogato ozdobionych salach



A takze ujrzec nie mniej bogato zdobione



Cesarskie nakrycia glowy



Cesarskie stroje



A nawet cesarska lektyke



Natomiast w pobliskich ogrodach trafilismy na jakiegos kolejnego lwopodobnego potwora



I na tym skonczylismy juz swoja powtorna wizyte w Zakazanym Miescie



Kolejna nasza obowiazkowa wycieczka to oczywiscie mur chinski i to tez ten sam odcinek ktory widzielismy poprzednio



Tak samo tez, na gore wyjechalismy znanym juz nam wyciagiem krzeselkowym



Tym razem jednak postanowilismy udac sie w druga strone



Gdzie trzeba bylo wspiac sie dosc wysoko pod gore



Najpierw jednak musielismy zejsc do przeleczy, ktorej chronily 3 wieze wartownicze stojace na jednym tarasie i polaczone ze soba



No a potem zaczela sie mozolna wspinaczka



Po chwili juz z gory moglismy podziwiac wartownie bedace jedna z niewielu tego typu potrojnych fortyfikacji na calym murze


No a my dzielnie wspinalismy sie dalej



Az dotarlismy do kolejnej wiezy



Na ktora mozna bylo sie wspiac



A gdzies tam z boku widoczna byla stacja naszego wyciagu



Po chwili relaksu i podziwiania widokow ruszylismy w dalsza droge



Po tak bardzo stromych schodach



Ze mur odchylal sie na prawie 45 stopni



No i wreszcie dotarlismy do konca naszej trasy



I konca odrestaurowanego muru



Dalej juz byly tylko same zakazy wstepu



  I tylko gdzies w oddali ukazala sie kolejna czesc muru, niestety jeszcze niedostepna do zwiedzania



Po chwili oddechu w chodnym wnetrzu ostatniej wartowni



Zaczelismy powrotna wedrowke



I wkrotce zowu znalezlismy sie na przeleczy



I jedynym co nam nie pasowalo do tej pieknej sceneri, byly symbole obecnej cywilizacji



Dzieki jednak niej mur mogl wygladac rownie pieknie w nocy, choc my niestety nie moglismy go ogladac o tej porze



Znalezlismy za to inna atrakcje w postaci dzielnej bojowniczki chinskiej, sprzedajacej zimne napoje



Ktora byla bardzo przyjacielska i chetnie pozowala, przybierajac bardzo zastraszajace pozy bojowe



Po tej wspanialej chwili przyjazni polsko-chinskiej, przyszedl jednak czas na opuszczenie murow



Tym razem jednak skorzystalismy z innego srodka transportu, jakim byly specjalne saneczki



Na ktore zapakowalismy sie z mieszanymi uczuciami



I popedzilismy w dol



Pokonujac po drodze bardzo ciekawa trase



Natomiast w wiosce pod murami, spotkalismy znajoma nam juz pania sprzedajaca nalesniki, z ktora Alek bardzo sie zaprzyjaznil



No a kolejny dzien to juz pozegnanie z Pekinem, wiec podazylismy na dworzec kolejowy



Obladowani wszystkimi naszymi bagazami



Gdzie juz czekal na nas transmongolsko-transsyberyjski pociag



Ktory zabral nas na kolejna przygode



I wkrotce popedzilismy w nieznane



Razem z grupa nowych wspoltowarzyszy



A w pieknie ozdobionym wagonie restauracyjnym

 

Wypilismy za powodzenie nastepnej naszej wycieczki



Zostawiajac za soba Chiny, z mysla, ze kiedys tam wrocimy, bo przeciez zostalo jeszcze kilka wspanialych miejsc do zobaczenia



  W poznych godzinach nocnych na mongolskiej granicy zmienilismy podwozie na szerokotorowe



A potem wjechalismy w pustynie Gobi, gdzie mimo szczelnie pozamykanych okien, obudzilismy sie w jakiejs takiej bialej mgielce pylow piaskowych, ewentualnie z bielmem na oczach



Wkrotce jednak zaczelismy wjezdzac w bardziej przyjazne tereny i gdzie niegdzie pojawily sie nawet jurty, ale przy nich staly juz nie tradycyjne, ale stalowe rumaki



My natomiast pedzilismy dalej naszym rowniez stalowym, ale raczej smokiem niz rumakiem i powoli zaglebialismy sie w coraz zielensze stepy



W ktorych od czasu do czasu pojawialy sie jakies miesciny z obowiazkowymi jurtami w wielu ogrodkach



No i na koniec dotarlismy do pierwszych osiedli stolicy Mongoli - Ulan Bator



Ktora malowniczo umiescila sie wsrod zielonych pagorkow



I gdzie tradycja szla za pan brat z nowoczesnoscia
 
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 4 odwiedzający (89 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Alek i Ewa